• O nas
  • O chartach
    • O rasach
    • O komunikacji
    • O hodowli
    • O bieganiu
    • O żywieniu
    • O zdrowiu
    • O historii i pochodzeniu
  • Nasze charty
    • Borzoj
    • Greyhound
    • Saluki
    • Mioty
    • Osiągnięcia
  • Varia
    • Poczytajki
    • Psiewodnik
    • Spotkania
    • Podróże
    • Przyjaciele
    • Książki
    • Polecam
    • konkurs literacki
  • english reads
  • Kontakt

z Jurajskich Biskupic

dreams come true if you really believe

O żywieniu

Ab ovo, czyli tajemnice ukryte w suplementach

4 lipca 2016 · By Agata Lis

 rozmowa o żywieniu psów z Izabelą Sekułą

AJ: Iza, bardzo dziękuję za ostatnią rozmowę podejmującą temat stosowania diety mięsnej u naszych mniejszych przyjaciół czyli psów. W niespełna dwa dni wywiad z Tobą przeczytało ponad 1000 osób. Dostałyśmy również maile w których właściciele psów dzielą się z nami swoimi spostrzeżeniami. Coraz więcej osób zaczyna świadomie karmić swoje psy. To bardzo motywujące!
Dlatego dziś pomęczymy naszych czytelników równie istotnym tematem, a mianowicie suplementami. O suplementach już było, ale pod kątem braków niektórych składników w diecie. Dziś będzie o witaminach, glukozaminach i innych pierwiastkach, które działają cuda . Często jednak te cuda stają się przyczyną problemów i chorób. Brak wiedzy w temacie pozwala sądzić, że jeśli nie podamy dodatkowych witamin psu, ten będzie chorował. Dumnie brzmiące nazwy supli i witamin syntetycznych prężą się w zwartym szyku składników wymienionych na opakowaniu suchej karmy. Suplementów syntetycznych i zupełnie nie przyswajalnych przez organizm. Większość osób nie wie, że źródłem witaminy A może być wątróbka czy kelp, które najlepiej i w całości zaspokajają podaż organizmu na nie. Nie wiedzą również, że są suplementy, które nie są zupełnie przyswajalne przez organizm oraz takie, które są przez niego wytwarzane. Łatwiej czasami sięgnąć po preparat gotowy, niż pomyśleć co można podać, aby uzupełnić braki.
Zacznijmy wiec od witamin. Witamina A, grupa B ( choć chyba powinnyśmy je rozdzielić) C, E i K. Czy rzeczywiście są tak niezbędne i gdzie możemy je znaleźć?
IS: To bardzo prawdziwa i smutna prawda. Od dawna przestaliśmy się zastanawiać nad składnikami diety i traktować je jako metodę odżywiania. Zarówno swój pokarm, jak i pokarm dla naszych zwierząt traktujemy jako zapychacz, a witaminki dorzucamy jako piękne i kolorowe tabletki pakowane w jeszcze bardziej kolorowe opakowania, reklamowane jako magiczne. Brak tylko jednej refleksji. Skoro to wszystko tak cudownie działa to dlaczego zdrowych ludzi i zwierząt brak?
Na przykład zwykłe preparaty wspomagające wątrobę – fosfolipidy z … soi. Po co? Dlaczego? Fosfolipidów nie brakuje w jajku – zwykłym, tanim, ogólnodostępnym i jakże smacznym. Jajku, które jest tak bogate we wszystko inne!
Na ogół umyka nam, że te witaminy wymienione na opakowaniu suchej karmy lub w składzie magicznej tabletki, są syntetycznym produktem wielkich koncernów farmaceutycznych. Muszą być dodane sztucznie do suchej karmy, gdyż w wyniku wysokiego przetworzenia surowców, z których jest produkowana, staje się bezwartościowym suchym wiórem.
Każde zwierzę na tej planecie posiada swój odpowiedni pokarm. Pokarm przeznaczony dla niego, dla jego unikatowych przystosowań. Pokarm, który nie karmi ale odżywia,a to bardzo wielka różnica. Jest to pokarm, który dostarcza wszystkich składników odżywczych w ilościach nie tylko potrzebnych, ale występujących w proporcjach optymalnych do właściwego przyswajania i wykorzystania. Kolorowe tabletki nigdy tego nie zapewnią.
Decydując się na stosowanie naturalnej, biologicznie odpowiedniej diety u naszych psów, powinniśmy porzucić myśli o kolorowych tabletkach. Naturalny, nie przetworzony, odpowiedni pokarm zawiera wszystko czego potrzeba naszemu psu nie tylko do egzystencji, ale do życia w pełni.
Wspomniane jajko – szczególnie żółtko – zawiera mnóstwo witamin (wszystkie za wyjątkiem witaminy C), do tego barwiki karotenoidowe, fosfolipidy, kwasy tłuszczowe, wysokowartościowe białko.

Wspomniane witaminy należą do dwóch odrębnych grup – grupa witamin B to związki rozpuszczalne w wodzie, nie podlegające kumulacji ( z wyjątkiem witaminy B12). Witamina C także należy do grupy związków „wodnych”. Natomiast witaminy A, D, E i K to związki rozpuszczalne w tłuszczach, nośnikiem dla nich jest tłuszcz, i w tłuszczach są magazynowane.
Warto w tym miejscu dodać, iż witaminę C psy syntetyzują same i wcale nie potrzebują jej pozyskiwać z pożywienia. Jest to tajemniczym powodem braku choroby wieńcowej i miażdżycy u psów. Cholesterol jest im nie straszny 🙂 To właśnie witamina C, a raczej jej brak, odpowiada za rozwój miażdżycy. Ma ona wśród wielu funkcji jedną szczególną – odpowiada za ścisłe przyleganie komórek budujących ściany naczyń krwionośnych. Nie ma szpar w naczyniach – nie ma konieczności ich łatania i nie ma miażdżycy.
Kolejną funkcją witaminy C jest udział przy budowie kolagenu oraz chrząstek i mazi stawowej. Można ten proces wspomagać poprzez dodatek witaminy C w pożywieniu, ale musi to być forma naturalna – lewoskrętna (ta z tabletek jest bezwartościową formą prawoskrętną w przewadze). Naturalnym źródłem witaminy C jest osocze krwi (plazma), owoce dzikiej róży oraz żurawina, jagody leśne czy porzeczki.
Cała grupa witamin B znajduje się w jajku oraz drożdżach. Ponadto można je znaleźć w podrobach i krwi. Naturalnym suplementem bogatym w witaminy z grupy B są drożdże piwne (browarne). Ponadto – jedna z witamin B – B12 występuje tylko i wyłącznie w produktach odzwierzęcych, a jest niezbędna do krwiotworzenia. Jest to zarazem jedyna witamina z grupy rozpuszczalnych w wodzie, mająca zdolność do magazynowania. Niedobory w postaci niedokrwistości mogą pojawić się dopiero po 3 latach diety niedoborowej. Na uwagę zasługuje B1 odpowiedzialna za sprawne działanie układu nerwowego i stan psychiki. Jej niedobory są przyczyną zaburzeń w przewodnictwie nerwowym oraz zaburzeń psychicznych. Jest szczególna, gdyż błędami dietetycznymi można ją łatwo unieczynnić podając ryby zawierające tiaminazę (enzym rozkładający witaminę B1), lub niewłaściwie stosując zioła zawierające pirytiaminę, która zastępuje tiaminę blokując wiele szlaków metabolicznych. Pirytiaminę zawiera w sporych ilościach skrzyp polny.
Witaminy rozpuszczalne w tłuszczach występują przede wszystkim w tłuszczach zwierzęcych. Oczywiście nie jest tajemnicą, iz najbogatsze w witaminy są tłuszcze i tkanki zwierząt wypasanych naturalnie.
Witaminę A znajdziemy w jajku, wątróbce, nerkach oraz tłuszczu okołonarządowym odkładającym się wokół nerek. Witamina K popularnie rozumiana i znana jako czynnik odpowiadający za krzepniecie krwi – K1 znajdziemy w świecie pokarmów wszelakich powszechnie. Problem stanowi K2, o której mówi się rzadko lub wcale. Można ją spotkać wyłącznie w mięsie zwierząt wypasanych naturalnie lub … w odchodach zwierząt roślinożernych. Tak. Dokładnie. Odchody to normalny w świecie natury składnik psiego menu. Niestety w obliczu koprofagii dotyczącej głównie odchodów pozostawianych w krzakach przez ludzi – jesteśmy zmuszeni poszukać bardziej przyjaznego źródła K2. Są nim kiszone warzywa wszelkiej maści. Tutaj rozbijamy się o kolejny mur. Niestety – kapusta czy ogórki dostępne powszechnie w sprzedaży nie są produktem naturalnych procesów fermentacji bakterii fermentacyjnych, ale są robione „na szybko” przy dużym udziale octu i kwasku cytrynowego. Najlepiej kisić kapuchę samemu. Witamina K2 nie występuje w roślinach. Jest produktem albo bakterii fermentacyjnych (także tych zasiedlających jelito grube), albo jest syntetyzowana przez zwierzęta naturalnie żyjące. Jej rola jest nie do przecenienia – odpowiada w organizmie za deponowanie wapnia w kościach, chroniąc przed zwapnieniami tkanki miękkie i ma bardzo duży udział w prawidłowym wzroście i funkcjonowaniu układu kostnego.
W mechanizmie gospodarki wapniem nie może również zabraknąć witaminy D3, produkowanej wyłącznie w tłuszczach zwierzęcych. Bardzo bogate w witaminę D3 są tłuszcz podskórny zwierząt wypasanych naturalnie, na słońcu, tłuszcz ryb morskich (szczególnie wątroby ryb dorszowatych – tran), nerki oraz wątroba roślinożerców. Witamina D3 musi zostać psu dostarczona bezwzględnie z pokarmem zwierzęcym. Nie występuje w roślinach a pies nie potrafi konwertować roślinnych form D do D3. Potrafi jednak konwertować D pochodzącą z tranu czyli oleju z wątroby ryb dorszowatych.
Witamina D3 jest odpowiedzialna za przyswajanie i gospodarkę wapniem a do jej aktywności niezbędny jest magnez, którego najbogatszym i najefektywniejszym źródłem są kości zjadanych zwierząt.
Witamina E występuje w jajku oraz tłuszczach zwierzęcych. Jedną z jej funkcji jest rola przeciwutleniacza – redukuje toksyczne działanie wolnych rodników tworzących się w organizmie na skutek procesów metabolicznych oraz rodników, które do organizmu sami wprowadzamy stosując niekoniecznie odpowiednią dietę.

AJ: Bardzo płynnie wchodzimy więc w niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu pierwiastki śladowe. Magnez potrzebny aby aktywować D3, jod do podkręcenia metablizmu, wapń i fosfor – każdy chyba wie do czego potrzebne. W kolejce ustawia się miedź, żelazo, potas, selen i cynk. Pewnie wielu istotnych jeszcze nie wymieniłam. Gdzie ich szukać i po co?

IS: Jedno małe sprostowanie – jod jest potrzebny nie tyle do podkręcenia metabolizmu, ale po to, by metabolizm w ogóle był 🙂
Miedź –  jedną z funkcji miedzi jest produkcja barwników powodujących, że nasze psy mają piękne, nasycone barwy. Miedź jest po prostu niezbędna do syntezy barwników. Szczególnie braki miedzi widać u psów czarnych – których włos blaknie, płowieje, rudzieje. Często zwala się winę na geny lub słońce. To nie jest prawda. Wiele osób bardzo boi się miedzi. Najczęściej spotykam się z takimi obawami u psów białych lub w ogóle jasnych, które rudzieją łatami. Ich właściciele szukają wiec sposobów na ograniczenie zarówno tego pierwiastka jak i betakarotenu. Jest to błąd. Zwierzę z takimi przebarwienia ma problemy skórne. Rudzenie sierści u psów jasnych może wynikac z 2 przyczyn – albo osłabiona skóra jest atakowana przez mało sympatycznego grzybka (stałego bywalca psiej skóry) – Malassezję. Grzybek ten w warunkach korzystnych dla siebie – wilgoć, ciepło i słaba kondycja skóry – zaczyna tworzyć cieniutką warstwę na skórze psa, zasiedla mieszki włosowe i powoduje, że wyrastający włos jest rudo-landrynkowy. Druga przyczyna rudzenia to niedobór tyrozyny i fenyloalaniny w diecie. Są to dwa aminokwasy egzogenne czyli takie, które muszą zostać dostarczone organizmowi wraz z pokarmem. Jeżeli w pokarmie – najczęsciej jest to sucha karma lub dieta domowa ograniczona do chudego kurzego cycka – są niedobory tych aminikwasów – mamy efekty w postaci takich malowideł na białym psie. Ograniczanie podaży betakrotenu (prowitamina A) tylko problem pogłębi, bo powodujemy z kolei niedobory głównej witaminy odpowiedzialnej za zdrowie skóry i błędne koło się zamyka.
Należy pamiętać jednak, że istnieją schorzenia polegające na nadmiernym spichrzaniu miedzi w organizmie, co prowadzi do ciężkich stanów (ponieważ w dużej mierze uszkadza wątrobę). Spichrzanie miedzi nie powoduje jednak rudzenia. Zawsze w takim przypadku wymagana jest dokładna diagnostyka problemu, a nie działanie na oko.
Miedź jest także niezbędna do pracy enzymów pracujących w szlakach metabolicznych zachodzących w mitochondriach, a mających na celu uwolnienie energii. No i już się wydało – miedzi szukamy w watrobie oraz podrobach.
Żelazo – tutaj każdy kojarzy od razu – żelazo to przede wszystkim krew, a dokładniej erytrocyty, a jeszcze dokładniej synteza hemoglobiny odpowiedzialnej za roznoszenie tlenu po organizmie.
Ale żelazo choć tak bardzo niezbędne może być śmiertelnie niebzpieczne. Jest to pierwiastek będący cały czas w obiegu. Żaden organizm, za wyjątkiem samic w okresie rozrodczym, nie potrafi wydalać jego nadmiarów. Wchłanianie żelaza jest procesem podlegającym bardzo restrykcyjnym regulacjom. Utrata żelaza z organizmu zachodzi także przy wszelkich krawawieniach – od skaleczenia łapy począwszy, poprzez zabiegi chirurgiczne o róznym nasileniu krwawienia, na masywnych krwotokach wewnętrznych kończąc.
Żelazo jest obecne w mięsie, podrobach – szczególnie sercu, wątrobie, nerkach i największym magazynie – śledzionie. Bardzo wysoki poziom żelaza mamy we krwi, stąd też podawana jako suplement hemoglobina.
Ze względu na toksyczność żelaza i niemożność wydalania jego nadmiarów należy zachować ostrożność w stosowaniu hemoglobiny, a jej dawki zawsze dobierać do „krwistości” posiłków. Bardzo dobrą metodą oceny poziomu podawanej hemo jest obserwacja odchodów. Gdy robią się czarne i smoliste – należy ograniczyć podaż hemoglobiny i krwistość posiłków. Szczególną ostrożność należy zachować u psów mających tendencję do nadmiernego wchłaniania żelaza czyli hemosyderozy.
Potas jest odpowiedzialny przede wszystkim za prawidłową pracę serca oraz utrzymywanie prawidłowego ciśnienia krwi. Potas znajduje się we wszystkim. Jest bardzo powszechnie występującym w przyrodzie pierwiastkiem. Szczególnie bogate jest w niego właśnie serce, krew, limfa. Zapotrzebowanie na potas zaspokoi hemoglobina, plazma, drożdże oraz algi. Bardzo smacznym i bogatym źródłem potasu są pomidory – szczególnie letnie, gruntowe.
W przypadku magnezu i potasu należy pamiętać, że podawanie psu roślin zielonych (w tym części zielonych warzyw) znacznie ograniczamy biodostępność oraz wchłanianie tych pierwiastków. Rośliny są zazwyczaj bogate w kwas szczawiowy (szczególnie części zielone), a ten wiąże P i Mg do formy nie rozpuszczalnej i nie wchłanialnej.
Cynk jest pierwiastkiem niezbędnym do syntezy oraz aktywności ponad 60 różnych enzymów odpowiedzialnych za prawidłowy przebieg wielu różnych szlaków metabolicznych w całym organizmie. Bierze udział w regulacji metabolizmu białek i węglowodanów, współuczestniczy w mineralizacji kości, jest niezbędny do procesów pozyskiwania energii. Jego niedobory są szczególnie groźne dla rozwoju płodów. Jest konieczny do właściwej pracy całego układu odpornościowego, a także dla zdrowia skóry i mocnych pazurów. Jest potrzebny do utrzymania właściwych poziomów witamin D3, A i E. Jego wchłanianie zależne jest od witamin B3 i B6, oraz histydyny i cysteiny w pokarmie.
Nadmiary cynku prowadzą do obniżenia poziomu witamin A i E oraz prowadzą do osłabienia układu odporności.
Problemy związane z niedoborami cynku obserwujemy głównie w przypadku diety niedoborowej ( z włączeniem stosowania zbóż zawierających kwas fitynowy blokujący wchłanianie oraz roślin zielonych zawierających dużo kwasu szczawiowego) oraz w przebiegu schorzeń przebiegających z upośledzeniem wchłaniania – stany zapalne jelit, wymioty, biegunki. Najpoważniejsze są problemy na tle upośledzonego wchłaniania cynku na poziomie komórkowym – dermatozy cynkozależne.
Objawy, które najczęściej obserwujemy to sucha, łuszcząca się skóra, futro staje się matowe, suche i łamliwe a następnie włos zaczyna wypadać i pojawiają się łysiny. Chora skóra narażona jest na infekcje grzybicze, bakteryjne i wirusowe. Skóra staje się chora, pazury łamliwe, zaczyna się niedokrwistość, utrata masy ciała, biegunki i apatia.
W diecie cynk znajduję się w mięsie, podrobach, krwi, jajach, algach, drożdżach piwnych, pestkach dyni oraz ziołach – lucernie i pokrzywie.
Selen ze względu na swoje funkcje oraz właściwości jest naczelnym antyoksydantem organizmu. Jest niezbędny do syntezy i działania peroksydazy glutationu – głównego przeciwutleniacza organizmu niezbędnego w każdej komórce ciała. W związku z tym zapobiega starzeniu się komórek, działa przeciwzapalnie, poprawia elastyczność tkanek, wspomaga wątrobę, chroni przed szkodliwym działaniem promieni UV, chroni przed chorobami serca i układu krążenia. Nadmiary selenu są toksyczne dla organizmu i powodują kardiomiopatię, utratę sierści, kalectwo, niedokrwistość, marskość wątroby, uszkodzenia śledziony.
Niedobory selenu są bardzo rzadkie, a ich objawem może być kardiomiopatia, niedoczynność tarczycy (przy prawidłowym poziomie T4), schorzenia wątroby i nerek, zaćma, zanik mięśni, obniżenie płodności u samców, zmniejszenie odporności. Bogatym źródłem selenu jest mięso, jaja, podroby (wątroba, nerki, śledziona, serce) oraz ryby.
Tak naprawdę, jak widać – produkty pochodzenia zwierzęcego z jajkiem na czele, są bardzo bogate we wszystko czego potrzeba do życia w pełnym dobrobycie. A skonstruowany z głową, oparty na różnorodności jadłospis, dostarcza wbrew obiegowym opiniom i obawom naszemu psu wszystkiego, czego potrzebuje nie tylko do funkcjonowania na poziomie podstawowym ale i życia full wypas.

AJ: Chcesz powiedzieć, że zamiast wydawać całkiem pokaźne sumy na witaminki, możemy zainwestować w wątrobę, nerkę czy dobrej jakości mięso i jajko? I to wystarczy? Jak to się ma do psich sportowców, w których wsypujemy kilogramy glukozaminy, chondroityny, L-karnityny, HMB i innych specyfików, aby stawy miały sprawne i szybciej pozbywały się niszczących mięśnie pozostałości przemiany materii?

IS: Wchodzimy teraz na grząski grunt – czyli rzecz o suplementach podawanych bez sensu aczkolwiek niezbędnych. (?) Już wyjaśniam 🙂
Glukozamina z chondroityną. Glukozamina i chodnroityna to składniki mazi stawowej. Mają zdolność do zatrzymywania wody w tkance łącznej i dzięki temu chrząstka zachowuje giętkość i elastyczność. Ponadto są „podpórką” dla powstającego kolagenu. W warunkach naturalnych glukozamina jest produkowana w komórkach z glukozy i jest substratem dla glikozaminoglikanów. Siarczan glukozaminy jest bardzo dobrze i łatwo wchłanialny w jelicie cienkim. Wydawać by się mogło, że w takim razie podaż tego związku drogą pokarmową spowoduje poprawę funkcjonowania stawu, a przynajmniej ochronę przed mikrouszkodzeniami prowadzącymi do zwyrodnień.
Niestety…
Do obecnych czasów przeprowadzono bardzo wiele badań odnośnie działania glukozaminy. W 2005 Przegląd Cochrane odnotował „pewne” korzyści z podawania glukozaminy, ale pozytywne wyniki można było zaobserwować wyłacznie przy podaniu krystalicznej, syntetycznej formy siarczanu glukozaminy. Wszystkie badania wskazujące na istnienie jakiegokolwiek pozytywnego wpływu glukozaminy potwierdzają działanie ale wyłacznie formy krystalicznej (zarówno chondroityny jak i glukozaminy). Potwierdza to także metaanaliza opublikowana w 2010 roku.
Najnowsze wyniki, opublikowane w 2014 roku (próba LEGS) pokazują, że istotnie – podawanie glukozaminy ma sens – ale tylko w formie krystalicznej, tylko wraz z chondroityną i począwszy od dawki 1500mg siarczanu glukozaminy + 800 mg chondroityny. Tempo zwężania szpary stawowej zachodzi z taką predkością, że oczekiwany zadowalający efekt można by zaobserwowac dopiero po 10-15 latach takiej suplementacji…
Ja nie wiem czy w przypadku psa, którego cały żywot często mieści się w takim zakresie czasu warto próbować. Tym bardziej , że oprócz badań stricte ortopedycznych, istnieją niezbite dowody na to, iż glukozamina wcale nie jest takim bezpiecznym związkiem. Mianowicie prof. Frederic Picard z Universite Laval (Journal of Endocrinology) wykazał niezbicie, że podawanie w sposób ciągły i stały, przez długi czas, wysokich dawek glukozaminy nasila śmiertelność komórek beta wysp Langerhansa trzustki, zwiększając ryzyko wystąpienia cukrzycy. W swoich badaniach naukowcy z zespołu prof. Picard’a stosowali dawki 5-10 krotnie przewyższające te zalecane przez producentów czyli własnie 1500 mg dziennie. Z całą pewnością im starszy organizm – tym tempo uszkodzeń jest większe. Stosując dawki, przy których odnotowano działanie, mogłoby się okazać, że eksperyment się udał ale pacjent nie przeżył.
Co prawda wszystkie te badania dotyczą ludzi – kto by to badał u psów? Myślę jednak, iż zawsze warto przemyśleć zasadność i bezpieczeństwo podawania kolejnych „magicznych” preparatów. Zamiast tego, jeżeli już bardzo chcemy wspomóc a nie zaszkodzić, można zastosować choćby mączkę z małża zielonego. Bogatą zarówno w glukozaminę, chondroitynę ale także w taurynę chociażby.
HMB to drugi magiczny preparat, któremu przypisuje się wręcz nadprzyrodzone i kosmiczne moce. Suplement okrzyknięty już dawno wśród ludzkich sportowców „najbardziej nietrafionym suplementem w historii”.
Czym jest tak naprawdę HMB? To beta-hydroksy-beta-matylomaślan. Końcowy produkt rozkładu leucyny, aminokwasu wykorzystywanego do pozyskiwania energii w intensywnie pracujących mięśniach. HMB powstaje w każdym organizmie – nie tylko w tym intensywnie uprawiającym sporty – jest zawsze produktem przemian leucyny… Dalsze losy HMB to przekształcenie go w HMG-CoA, który jest niezbędny do syntezy cholesterolu wewnątrzkomórkowego w komórkach mięśniowych (komórki te nie mogą korzystać z cholesterolu znajdującego się w krwioobiegu). Cholesterol ten chroni komórki mięśniowe przed rozpadem w warunkach deficytu kalorycznego (gdy po wysiłku miocyty „wypstrykały” się z rezerw glikogenu). Badania wykonane na owcach nie wykazały najmniejszego nawet wpływu na rozrost tkanki mięśniowej.
HMB przypisuje się wspomaganie odchudzania, przyrost masy mięśniowej, magiczne działanie w odbudowie masy mięśniowej u osobników, które z przeróżnych powodów tę masę utraciły, wzrost wydolności organizmu w czasie intensywnego wysiłku. Doświadczenia przeprowadzone na owcach zdementowały skutecznie wszystkie te „cudowne działania”.
Badania u ludzi wykazały, iz stoswanie HMB u ludzi nie trenujących nie tylko nie wspomaga odchudzania ale paradoksalnie poprzez zwiększenie insulinooporności sprzyja rozwojowi otyłości. Jak się okazuje – u osób ćwiczących ryzyko rozwoju otyłości po zaprzestaniu intensywnego treningu również jest wysokie.
Po podaniu HMB komórki organizmu mają znacznie ograniczone możliwości przyjmowania glukozy z krwioobiegu. Wzrostowi poziomu glukozy we krwi towarzyszy wzrost stężenia niezestryfikowanych kwasów tłuszczowych we krwi. Jeżeli komórki mięśni i wątroby nie są w stanie przyjąć glukozy, a jednocześnie wzrasta poziom KT – organizm pakuje i glukozę i KT w magazynach tłuszczowych organizmu. O możliwości rozwoju cukrzycy nie wspomnę.
Badania prowadzone z udziałem intensywnie trenujących sportowców wykazały, iż wzrost masy mięśniowej po podaniu HMB jest notowany tylko w ograniczonym zakresie oraz tylko w ograniczonym do kilku tygodni czasie. Po tych kilku tygodniach nawet podwojenie dawki HMB nie powoduje wzrostu masy mięśniowej ani wzrostu wydolności organizmu podczas treningów. Spowodowane jest to tym, że organizm regularnie poddawany intensywnemu wysiłkowi sam jest w stanie produkować endogenne HMB na własne potrzeby. Wszystko to oczywiście pod warunkiem prawidłowego w stosunku do potrzeb odżywiania organizmu. Przy diecie niskowartościowej, niedoborowej – efekty prawdopodobnie będą znacznie bardziej zauważalne. Być może dlatego właśnie psy karmione suchymi karmami reagują na suplementację HMB a ich właściciele / hodowcy zalecają i stosują z powodzeniem HMB jako suplement, podczas gdy Barfowcy odżywiający swoje psy (zamiast je tylko karmić), uśmiechają się tylko pod nosem, bo nie muszą swoich zwierząt „dmuchać” – one w trakcie treningów rozwijają piękną, stabilną masę mięśniową.
Zawsze najważniejsze jest, aby dopasowywać treningi i wysiłek do możliwości konkretnego psa, nie przeciążając go bez sensu na zasadzie „bo szybko”.
L-karnityna jest aminokwasem niebiałkowym (to znaczy takim, który nie buduje łańcucha peptydowego), niezbędnym do transportu kwasów tłuszczowych przez błonę komórkową oraz błonę mitochondrialną. Nie trudno się domyślić, że l-karnityna jest niezbędna w procesie pozyskiwania energii z tłuszczów. I od razu odpowiem na być może kiełkujące kolejne pytanie – nie, nie można opierać się wyłącznie na energii pochodzącej z cukrów, brak l-karnityny w organizmie prowadzi do ciężkich schorzeń zawsze kończących się śmiercią.
L-karnityna jest aminokwasem występującym tylko w świecie zwierząt.Rośliny jej nie potrzebują, w związku z tym nie wytwarzają. Psy potrafią same syntetyzować l-karnitynę, ale potrzebują do tego wielu witamin oraz aminokwasów egzogennych. Ponadto ze względu na swoją naturalną dietę, pozyskują l-karnitynę z pożywienia.
W zasadzie podaż l-karnityny u psów odżywianych przy pomocy odpowiednio zbilansowanego BARFa, jest wystarczająca. Jednak ze względu na kierunek obecnej hodowli, i ogromny zakres występowania schorzeń serca już nie tylko u ras dużych, ciężkich i masywnych ale także u mikropsów, psów średnich, dużych – wszystkich, dobrze jest profilaktycznie podawać l-karmitynę jako ochronę serca w ilości 1-2 g na 20kg psa, natomiast u psów ze zdiagnozowanymi problemami – dawkę tę można podwoić. Skuteczność l-karnityny w walce z chorobami takimi jak kardiomiopatie została wykazana u zwierząt i ludzi wieloma badaniami.

Człowiek jest istotą niezwykle podatną na wszelkie manipulacje, a koncerny produkujące miliardy kolorowych tabletek i cudownych proszków zatrudniają doskonałych specjalistów od manipulacji. Wielkie, kolorowe reklamy otaczają nas zewsząd, nie da się uniknąć kontaktu z nimi. Widzimy je nawet gdy otwieramy rano lodówkę… Wdrukowują nam się, wciskają namolnie, utrwalają w świadomości i podświadomości. Walka z tym jest naprawdę trudna. Tym trudniejsza, że cała ta machina mówi nie o zdrowiu nas samych, ale przede wszystkim bazuje na trosce o najbliższych.
Czasem przydaje się mały reset. Zaraz… momencik… ale po co? zadajemy sobie kolejny raz pytanie, trzymając w ręku kolejne opakowanie magicznych tabletek… i odstawiamy go na półkę z obrzydzeniem porównywalnym do tego, które odczuwalibyśmy trzymając wstrętnego, wijącego się, oślizgłego, bezkształtnego robala.
Wszystko co znajduje się w tych tabletkach – a co jest niezbędne do życia w taki czy inny sposób, Natura zapewnia swoim dzieciom, oferując im odpowiedni biologicznie pokarm. I nie jest to na pewno sucha karma, tak wspaniale zbilansowana, że świetnie nadająca się na paszę dla wszystkożernej świni. My mamy psy. Zupełnie inny gatunek, z zupełnie innymi wymogami żywieniowymi. Wystarczy, że przestaniemy tylko karmić nasze zwierzęta, a zamiast tego przyłożymy się bardziej do ich odżywiania.
Zapewniając w diecie podaż aminokwasów egzogennych zapewnimy organizmowi budulec do syntezy składników stawów, umożliwiając prawidłowe funkcjonowanie, budowę i kondycję mięśni utrzymujących stawy w odpowiedniej pozycji. Dieta naturalna i odpowiednia zapewni podaż naturalnych a nie syntetycznych witamin, makro i mikroelementów niezbędnych do prawidłowego działania wszystkich szlaków metabolicznych organizmu naszego psa. A podaż zróżnicowanych tłuszczów zwierzęcych ( w tym mózgów, szpiku żółtego, rdzenia kręgowego) zaowocuje nie tylko sprawnie działającym układem nerwowym, zdrowymi oczami i piękną skórą ale także zdrowym sercem, i silnymi stawami.
Pamiętajmy jednak – zdeformowanego, rozwalonego stawu nie naprawi już nic… można psa wspomagać, można redukować ból, można dbać o nawilżenie i ruchomość. Ale ani główka ani panewka – nie zmienią już swego kształtu, zwapnienia nie znikną, ani pod wpływem diety ani pod wpływem cudownych suplementów ani po podaniu krocie kosztujących leków.

AJ: Z każdą odpowiedzią na kolejne pytanie serwujesz mi zimny prysznic. Muszę mieć czas na przyswojenie wiedzy i poukładanie jej w głowie i diecie moich psów, które stworzone są do biegania, ciągnięcia, pracy. Powoli dochodzę do wniosku, że dobra dieta to najlepsze co mogę psu zaoferować. Zamiast tracić czas na szukanie w necie suplementów, poświęcę go na zgłębienie mechanizmów zachodzących w żywym organiźmie. Zamiast wydawać setki złotych na kolorowe tabsy wydam je na paliwo, aby zdobyć lepszej jakości mięso dla moich psów. Tak naprawdę dochodzę do wniosku, że wszystko kręci się wokół białka. Mogę to tak uprościć? Jeśli zapewnię psu dobre, jakościowe mięso, jeśli skupię się na trenowaniu z podstawową wiedzą sukces sam przyjdzie. Mówiąc sukces mam na myśli, zdrowe psy w dobrej kondycji, przygotowane na wysiłek jakiemu są poddawane.  Jestem w błędzie?

IS: Idziesz dobrą drogą. Jednak białko odpowiedniej jakości to nie wszytko. Jest to tylko jeden ze składników odżywczych i nie wolno go rozpatrywać w oderwaniu od reszty. Zawsze musi być w równowadze z pozostałymi, co wcale nie znaczy oczywiście, że bilans ma się zamykać w każdym posiłku. Po prostu jeżeli będziemy zawsze przykładać wagę do odpowiedniej jakości pokarmu, to w sposób stały organizm będzie mieć do dyspozycji wszystko co mu potrzebne. Ładowanie w psa magicznych tabsów jest pójściem na łatwiznę i na dłuższą metę nigdy się nie sprawdzi. Choć wiele ludzi wybiera taki właśnie model. Oni chcą na szybko, na już. Ma być sukces. Nie jest istotne co będzie jutro – ważny jest sukces już dziś. O tym co jutro, będziemy myśleć jutro. To nie jest dobra droga. Bo jutro może już nie być o czym myśleć. Każdy sukces buduje się długo i cierpliwie. U nas, psiarzy – sukcesem na pierwszym miejscu zawsze powinno być zdrowie, bo tylko ono gwarantuje dobrą kondycję. Tak naprawdę wygrana jest tylko ukoronowaniem całości. Małą ale słodką wisienką na torcie. Są psy, które wygrywają przez kilka miesięcy, a potem już nikt nic o nich nie słyszy. Dla mnie znacznie ważniejsze jest, aby pies wygrywał może rzadko, ale był zdolny do sportu wiele lat.
Dieta to 99% sukcesu. Tylko dobrze odżywiony, zdrowy pies ma szansę tak naprawdę na osiągnięcie prawdziwego sukcesu. Mając psy na BARFie widzisz zapewne, jak bardzo wyróżniają się one na tle stada im podobnych.

AJ: Iza po raz kolejny poświęcasz czas dla naszych czytelników, za co bardzo Ci dziękuję. Mam nadzieję, że książka Twojego autorstwa stanie się hitem 2016 roku jeśli chodzi o żywienie naszych mniejszych przyjaciół. Bardzo Ci dziękuję !

Jeśli chciałbyś wiedzieć więcej na temat diety RAW zajrzyj do książki Izabeli Sekuły W ZGODZIE Z NATURA

jajko zjb

Print Friendly, PDF & Email

Podziel się

FB
Tweet
Email
Pin
Poprzedni
Następny

O mnie

Z Jurajskich Biskupic

Charty - nie bez kozery nazywane są psią arystokracją. Od wieków towarzyszą carom, królom, szejkom. Są inspiracją dla wielu artystów. Harmonia ruchu i budowy z pewnością dołożyła się do tego, że wrażliwi na piękno otaczali się nimi. Dla jednych charty są podbudowaniem ego, bo kojarzone są zwykle ze sferami wyższymi. Ale są też i tacy, dla których ich widok i możliwość obcowania na co dzień jest estetycznym doznaniem, które z pewnością może zmienić życie. Niech charty są z nami. I barwią dni kolorami historii, otaczają pięknem i malują różową aurę. Niech zmieniają szarą rzeczywistość w kolorowa bajkę. Agata - borzojem została zainfekowana w wieku lat 6-ciu. W 2002 roku spełnia marzenia kupując pierwszego borzoja z podmoskiewskiej hodowli Belyh Nochey. Uzależnia się od nich w bardzo szybkim tempie. Działa, hoduje i popada w coraz to głębsze uzależnienie, które teraz nazywa się CHARTY. Szczęśliwa właścicielka stada przecudownej psiej arystokracji, która zmieniła jej życie w pasjonującą przygodę. Dzięki przyjaciołom - pasjonatom, którzy pozwalają publikować swoje poczytajki o innych rasach chartów pokazuje ich piękno i wyjątkowość.

At the dog show ❤️ pho by Magdalena Rudnicka At the dog show ❤️
pho by Magdalena Rudnicka
Instagram post 18211128946242223 Instagram post 18211128946242223
Lazy morning ❤️😍 Lazy morning ❤️😍
Elena ❤️🙈❤️ Elena ❤️🙈❤️
Instagram post 17989985521878151 Instagram post 17989985521878151
This error message is only visible to WordPress admins

O nas

Nasze zwierzęta od dawna mają duży wpływ na nasze życie, z dnia na dzień próbują uczyć nas odczuwać i odbierać otaczający świat na ich sposób. Dla nich to pracujemy na drugi etat - szkoląc się, trenując i starając się zrozumieć.
A z pewnością - poczuć.

Bądź z nami

  • Instagram
  • Pinterest

Ostatnie teksty

  • when garden lovers meet – for Borzoi-Ringens
  • Miałeś zostać dłużej …
  • CZY CHARTY POWINNY BYĆ CHUDE
  • PSIA NUMEROLOGIA
  • Fajerwerki – damy radę naturalnie!

Copyright 2026 z Jurajskich Biskupic ©
created & powered by Chartbeat