
– Mam wyrzyg – ostatkiem swoich sił wystękała na lotnisku moja walizka, po czym rozpruła się na pół, pokazując dziwnie poukładane wnętrze. Z jednej strony wcale się jej nie dziwię. Nie wiem ile setek mil przeleciała w ostatnich miesiącach, ale miała prawo tak się zachować. Była kaleką od ostatnich dwóch podróży, bo ucho jej zostało brutalnie wyrwane, kółka jeszcze całkiem sprawne toczyły się po mniej lub bardziej dziurawych chodnikach. Cokolwiek by nie mówić, przyszła zasłużona emerytura. Łączę się z nią w bólu, ja też mam dosyć. Na chwilę. Walizka ląduje na szafie, bo trudno mi w tej chwili się z nią jeszcze rozstać i zabieram się za uporządkowanie wspomnień z ostatniej podróży.
Londyn. Nie znalazłam melonika, gentlemana w tweedowej marynarce, ani dumnie kroczącego greyhounda przy jego boku. Tak samo zadowoliłabym się widokiem whippeta, niestety nie tym razem. Poznałam za to kilka wspaniałych psów, które mijałam bez większego zainteresowania do tego momentu.
Do tego momentu.

Londyn to z pewnością psie miasto, psy spotykałam na każdym kroku, jako kompanów i towarzyszy dnia codziennego. Psy w Londynie mają być cute – więc widziałam mopsy, buldogi francuskie i mieszanki ras, o których nie miałam do tej pory zielonego pojęcia. Daschidoodle – pudel skrzyżowany z jamnikiem. Pooshon – bishon frise z pudlem, czy Maltipoo – już opisywać nie muszę, bo wszyscy pewnie klucz do odczytywania ras znaleźli. Z większych Labradoodle. Wszystkie one są naprawdę urocze, a salony groomerskie dzięki temu mają pełne ręce pracy, bo cokolwiek by nie mówić włos pudla należy do wymagających i aby był cute trzeba o niego dbać.
Anglicy dbają i regularnie odwiedzają salony groomerskie, choć z pewnością zdarzają się tacy, którzy umawiają wizytę dopiero wtedy, kiedy pies zadzierając głowę do góry otwiera paszczę, bo wielki kołtun skutecznie unieruchamia żuchwę. Salonów więc w Londynie jest bardzo dużo, ja miałam zaszczyt odwiedzić i poznać od kuchni JUST BARKING – salon, który w opinii klientów jako jedyny w mieście posiada pięć gwiazdek. Tym bardziej miło, bo prowadzony jest przez naszego rodaka Martina, który osiadł w Anglii kilkadziesiąt lat temu. W tym salonie z pewnością krzywda psu się nie stanie, a właściciel, który wymaga mozolnego i wielogodzinnego rozczesywania skołtunionych włosów jest odsyłany z kwitkiem. Takie praktyki to najzwyczajniej barbarzyństwo i znęcanie się nad psem, a w tym salonie najważniejszy jest dobrostan psów. Dobrą atmosferę potwierdzają również psy, które w oczekiwaniu na swoją kolejkę bawią się urzędując po salonie. Psy wyglądały tak, jakby znały się nie od dziś. Miło było patrzeć. Whippetów nie spotkałam w dniu odwiedzin, ponoć jeden greyhound jest również stałym klientem. Ich sierść do wymagających nie należy, ale nie znaczy to, że nie spotykają się regularnie w Just Barking na kąpieli, czy przycięciu pazurków.
Hodowle Kennel Club to jedna strona medalu w Zjednoczonym Królestwie, właściciele psów, które mają być ładne i praca nad ich uzyskaniem to druga. Im nie zależy na hodowli, liniach i udowadnianiu racji. Oni chcą fajnego towarzysza dnia codziennego. Just cute! – ciśnie mi się na usta i wszystko się kręci.

Spotkane w Londynie psy nie tylko są zadbane, ale wyglądają ładnie. Do ich ubioru przykłada się wagę. Ładna obroża to must have naszych cute czworonogów. Te nowe rasy zdecydowanie pasują do Londynu, a dbałość o nie wyraża stosunek londyńczyków do psów. Wyprowadzacz psów ma tam rację bytu, a właściciel ma świadomość jakie znaczenie ma spacer i socjalizacja! Psy spacerują w grupach i również tak się bawią. Nie ma agresji, nie ma problemu, ale to z pewnością dopasowanie grup przez osobę wyprowadzającą, która z pewnością musi wiedzieć trochę więcej na psi temat. Często spacery są jedną z usług proponowanych przez salony groomerskie.
Psy również zwykły odwiedzać puby ze swoimi właścicielami. W Londynie nie spieszy się nikomu i nigdzie. Jest praca i jest pub, czas na wszystko. Długie godziny tam spędzone mijają arcyszybko, bo spotykani ludzie są bardzo otwarci, gdziekolwiek się nie ruszymy, uśmiech i wspólne tematy zatrzymują na dłużej. Świat tu się kurczy. Z pewnością narodowość Londyńczyków istnieje i na dodatek zrzesza ludzi z całego świata. Dyrektor kreatywny YSL czy stylistka gwiazd piją piwo na Soho i potrafią zachwycać się pasją, jaką są psy. Umysły z pewnością otwarte, bo gdyby takie nie były, nigdy nie znalazłyby się w miejscu w jakim są.
Podczas tej podróży miałam przyjemność również zobaczyć, jak powstaje psi mercedes, czyli jak wygląda manufaktura obroży i smyczy dla psów. DOGS & HORSES w Polsce jeszcze nie ma, ale to tylko kwestia czasu. Będzie z pewnością, bo jakość zadowoli najwybredniejszych. Włoska skóra obrabiana jest w pracowni przez wprawne ręce, które wycinają kształty i składają całość. Kolor skóry musi grać z kolorem nici. Odcień skóry narzuca kolor i materiał, z którego wykonana jest sprzączka. Dogs & Horses wspina się po modowej drabince coraz wyżej, a okładki modowych magazynów powszednieją, bo często można znaleźć markę właśnie tam. Nie powszednieje jednak podnoszenie poziomu jeśli mówimy o jakości i kreacji. To z pewnością psi Gucci – właściciele marki do końca nie wierzą, że już ten status osiągnęli. Obroże wyrabiane są z prawdziwą pasją.
To jeszcze nie koniec mojej podróży, a może raczej zaczęła się ona tym krótkim pobytem. Miło było poznać ludzi, tak bardzo związanych z psami i jednocześnie oddanych im do tego stopnia, że znaleźli właśnie taki sposób na życie. Miło było, kiedy w moje ręce wpadł bestseller Christiana Howella, wręczony przez samego autora. Książeczka napisana lekko i przyjemnie, dająca piękny obraz tego, jak powinno przebiegać wybieranie i decydowanie o rasie, płci i przeznaczeniu naszego towarzysza, aby nasza wspólna droga była przyjemnością, a nie udręką. Ale to przy następnej okazji, recenzji.
ps. – Podróże kształcą, ale i kosztują – mawiał mój ojciec. Pieniądze wydawać w Londynie to przyjemność, choć bardzo szybko kurczy się ich zasób w portfelu. Martin – dzięki Tobie w iście greyhoundzim tempie poczułam Londyn i psią jego część od tej barwnej, fajnej i dobrej strony, za co bardzo Ci dziękuję .

