• O nas
  • O chartach
    • O rasach
    • O komunikacji
    • O hodowli
    • O bieganiu
    • O żywieniu
    • O zdrowiu
    • O historii i pochodzeniu
  • Nasze charty
    • Borzoj
    • Greyhound
    • Saluki
    • Mioty
    • Osiągnięcia
  • Varia
    • Poczytajki
    • Psiewodnik
    • Spotkania
    • Podróże
    • Przyjaciele
    • Książki
    • Polecam
    • konkurs literacki
  • english reads
  • Kontakt

z Jurajskich Biskupic

dreams come true if you really believe

O spotkaniach

Franki, zegarki, ser i czekolada

5 lipca 2017 · By Dariusz Juszczyk

FRANKI

To była moja trzecia impreza rangi mistrzowskiej w Szwajcarii. Mimo różnych przygód przywoziłem do Polski dobre wyniki. W 2009 roku byliśmy na Mistrzostwach Europy w psich zaprzęgach, pamiętam z tego wyjazdu kilka rzeczy: nasz złoty medal i tytuł, upalną pogodę jak na luty, przygodę z psim mięsem oraz to, że zostaliśmy okradzeni w hotelu przez pokojówkę  z dość potężnej ilości franków. To mało prawdopodobne, ale tak właśnie było. Kto mnie zna wie, że stety-niestety jestem pamiętliwy. W tym roku więc wywiozłem ja ze Szwajcarii tyle ile się dało. Marzenia innych o czerwonym czapraku, dwa czerwone czapraki, dwa tytuły Mistrza Europy i v-ce Mistrza Europy. Tak się tylko zastanawiam czy tak miało być? Czy mogło być inaczej?
Zawsze może być inaczej, zawsze coś pokrzyżuje plany i nie do końca jest tak, ja byśmy tego oczekiwali. Jednak długoletni plan pracy, treningi, notatki, wnioski, życie z chartem i łut szczęścia, które spotkały się razem w Lotzwil pozwoliły jednej z moich suczek wygrać II BEST IN FIELD na tegorocznych mistrzostwach. I trudno oczekiwać, aby wybiegał go ktoś inny niż SZCZĘŚCIARA z Jurajskich Biskupic. Kiedy wracaliśmy z ceremonii zakończenia z dwoma złotymi medalami i jednym srebrnym, jeden z moich kolegów stwierdził: – Dżu, powtórzyć to będzie cholernie ciężko. Ocierając łzy odpowiedziałem: – Nic dwa razy się nie zdarza, a najważniejsze to, że nic nie muszę już nikomu udowadniać. Za rok znów mistrzostwa i wiesz kogo tu nie ma ? …. więc Chwilo ( z Jurajskich Biskupic) trwaj! Rozpoczęliśmy drugi dzień świętowania wyników mistrzostw, bo dzień wcześniej na podium stały nasze polskie charciki włoskie.

ZEGARKI

Nigdy do zegarków nie przywiązywałem uwagi. Ale ten, który rok temu dostałem od naszych znajomych ze Szwajcarii będący symbolem podziękowania za nasze borzojki Samochwałę i Czarodziejkę cenię i noszę z sentymentem. Zegarek jest czerwony z białym krzyżem na cyferblacie. W zasadzie nie patrzałem na niego często podczas mistrzostw w Lotzwil. Biorąc pod uwagę rozmach i wielkość imprezy wszystko było na czas. Nie wierzyłem, że biegi będą rozpoczynać się punktualnie o 7 rano, a ceremonia odbędzie się według grafiku o 19. Wszystko bardzo sprawnie było zorganizowane. Publiczne losowanie par psów do biegów i sędziów na parkury odbywało się dzień wcześniej i wykluczało jakiekolwiek spekulacje o układy. Zdarzało się i tak, że kilka psów przejechało ponad 1300 kilometrów po to, aby przebiec się na mistrzostwach z psem swojego kolegi z podwórka. 

SER

Pyszny, żółty z dużymi dziurami – taki lubię. Czy były dziury w Lotzwil? Po części. Nienawidzę szwajcarskich autostrad i dróg, które są wąskie, a znaki drogowe dziwne. Ciężko się po nich jeździ busem z przyczepą. I wiem, że ziemia tam jest cholernie droga, zastanawiam się jednak czemu parkury wyglądały jak dziury we wspomnianym serze, a wielkie parkingi jak on sam.

Parkur BLUE zorganizowany przez ekipę francuską nazwany przeze mnie 65+. Wielki szacun dla obsługujących go ( chyba emerytowanych) francuskich inżynierów i ich pracę przez trzy dni. Ich maszyny to prawdziwe samochodowe konstrukcje ustawione na wysokich przyczepach, gdzie operator stojąc na dachu operuje wabikiem dodajac gazu … nogą. I tu miałem wrażenie, że jednak ręka w tym wypadku jest bardziej precyzyjna. Mały parkur składał się dla mnie z dwóch części. Pierwszej – jak rozpędzić charta i drugiej , jak zrobić z niego wariata. Obserwując biegi innych ras miałem też wrażenie, że operator potrzebował 5-7 biegów, aby dostosować się do odpowiedniego prowadzenia wabika do rasy.
Parkur YELLOW obsługiwany był przez ekipę niemiecką, która pojawia się na każdych mistrzostwach w ostatnich latach i na każdych mistrzostwach zauważam to samo. Piękne wypasione maszyny, quady 4×4, super rolki. Wszystko to przywiezione na przyczepach ciągniętych przez najnowsze modele mercedesów. To tyle co mogę powiedzieć o tym parkurze, no może jeszcze jedno, że wielkością ten parkur nadawał się tylko do odbycia biegów charcików włoskich.
Parkur RED – ukształtowanie terenu i szwajcarski sposób ciągnięcia wabika – „nad-ziemny” – nie przekonał mnie. Z pewnością nie jest on taki straszny dla psów, czego wielu z nas się obawiało. Natomiast rozstawienie i związane z tym ograniczenia nie są warte tego, aby biegi odbywały się szybciej, tym bardziej, że często ze startem czekano na gotowość sędziów, którzy wpisywali oceny. 

CZEKOLADA

Pyszna. Mleczna z orzechami – taką dostał każdy psio-człowieko- uczestnik. I tak samo pyszne były wyniki polskiej reprezentacji. Nie wiem czy wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale to właśnie Wy – psio-człowieko-uczestnicy i Wasze psy tworzycie historię. Tym, którzy stali na podium napisze tak: – Teraz już wiecie, jak to jest! Tym, którym brakło niewiele:- Mam nadzieję, że wiecie co zrobić, aby za rok stanąć na pudle! Tym, którzy byli daleko:- Mam nadzieję że wiecie co zmienić, aby było lepiej!
Jedno jest pewne, zmierzyliście się z trenowanymi i najlepszymi psami w Europie. Tylko takie przyjeżdżają na mistrzostwa – zawody, na które charty z kanapy nie mają wstępu. Wszystkim Wam dziękuję za to, że jesteście „nienormalni” – bo trzeba mieć nieźle nasrane w garach, aby jechać 1300 kilometrów tylko po to, aby pieski sobie pobiegały. I nie cieszcie się za bardzo, bo do Norresundby jest jeszcze dalej!

Do zobaczenia!

me7

Print Friendly, PDF & Email

Podziel się

FB
Tweet
Email
Pin
Poprzedni
Następny

O mnie

Z Jurajskich Biskupic

Charty - nie bez kozery nazywane są psią arystokracją. Od wieków towarzyszą carom, królom, szejkom. Są inspiracją dla wielu artystów. Harmonia ruchu i budowy z pewnością dołożyła się do tego, że wrażliwi na piękno otaczali się nimi. Dla jednych charty są podbudowaniem ego, bo kojarzone są zwykle ze sferami wyższymi. Ale są też i tacy, dla których ich widok i możliwość obcowania na co dzień jest estetycznym doznaniem, które z pewnością może zmienić życie. Niech charty są z nami. I barwią dni kolorami historii, otaczają pięknem i malują różową aurę. Niech zmieniają szarą rzeczywistość w kolorowa bajkę. Agata - borzojem została zainfekowana w wieku lat 6-ciu. W 2002 roku spełnia marzenia kupując pierwszego borzoja z podmoskiewskiej hodowli Belyh Nochey. Uzależnia się od nich w bardzo szybkim tempie. Działa, hoduje i popada w coraz to głębsze uzależnienie, które teraz nazywa się CHARTY. Szczęśliwa właścicielka stada przecudownej psiej arystokracji, która zmieniła jej życie w pasjonującą przygodę. Dzięki przyjaciołom - pasjonatom, którzy pozwalają publikować swoje poczytajki o innych rasach chartów pokazuje ich piękno i wyjątkowość.

At the dog show ❤️ pho by Magdalena Rudnicka At the dog show ❤️
pho by Magdalena Rudnicka
Instagram post 18211128946242223 Instagram post 18211128946242223
Lazy morning ❤️😍 Lazy morning ❤️😍
Elena ❤️🙈❤️ Elena ❤️🙈❤️
Instagram post 17989985521878151 Instagram post 17989985521878151
This error message is only visible to WordPress admins

O nas

Nasze zwierzęta od dawna mają duży wpływ na nasze życie, z dnia na dzień próbują uczyć nas odczuwać i odbierać otaczający świat na ich sposób. Dla nich to pracujemy na drugi etat - szkoląc się, trenując i starając się zrozumieć.
A z pewnością - poczuć.

Bądź z nami

  • Instagram
  • Pinterest

Ostatnie teksty

  • ODPIERD*L SIĘ OD PSA eBook & warsztaty
  • when garden lovers meet – for Borzoi-Ringens
  • Miałeś zostać dłużej …
  • CZY CHARTY POWINNY BYĆ CHUDE
  • PSIA NUMEROLOGIA

Copyright 2026 z Jurajskich Biskupic ©
created & powered by Chartbeat