• O nas
  • O chartach
    • O rasach
    • O komunikacji
    • O hodowli
    • O bieganiu
    • O żywieniu
    • O zdrowiu
    • O historii i pochodzeniu
  • Nasze charty
    • Borzoj
    • Greyhound
    • Saluki
    • Mioty
    • Osiągnięcia
  • Varia
    • Poczytajki
    • Psiewodnik
    • Spotkania
    • Podróże
    • Przyjaciele
    • Książki
    • Polecam
    • konkurs literacki
  • english reads
  • Kontakt

z Jurajskich Biskupic

dreams come true if you really believe

O hodowli

Dziennik jurajskich szczeniąt – tom VII

28 maja 2018 · By Agata Lis

Dziennik jurajskich szczeniąt – tom VI

JeżuniubezpchelnyWaderaśpitoszybkowamcośopowiemtomówięjaSzatanaOMATKOICÓRKOzwana

Tak zwana – nie zawiana (!), mimo, że tak możecie mnie postrzegać. No co ja poradzę, że mówię krótko i na temat? I bardzo szybko. Chyba dlatego taki jeden gruby na dwóch nogach, co to Pani nasza woła na niego Darek mnie lubi. Jak ktoś mi grzebie w misce to musze mu przecież powiedzieć, że jeżuniubezpchelny ma swoją, nie?
Walę prosto z mostu i jeżuniubezpchelny nie ma zmiłuj. Jeże to pchlorze, każdy o tym wie. Największe na świecie pchlorze. To jakieś przecież przekleństwo jest. Dlatego ich nie lubię. I modlę się do takiego jednego co ich nie ma i wzywam nadaremno. Nadaremno! Bo jeże to pchlorze.
Chciałam Wam coś opowiedzieć, bo żeśmy mieli ubaw dziś po pachy. Mówię szybko, bo Wadera śpi, a ona wszystkich poprawia więc nikt przy niej nie chce nic mówić. Upierdliwa w tym jest do granic możliwości więc mam nadzieję, że skończę zanim ona się obudzi. Nażarła się jak świnia, nie tylko szyje kacze zeżarła, ale i wątroby i inne wnętrzności wchłonęła, bo je uwierbia. Ona musi jeszcze się dokształcić w tej materii, bo za jamochłona robi mimo, że chuda. Zdecydowanie! Żre też obrzydliwie głośno mimo, że łapek nie brudzi. Mnie się zdarzyło ostatnio zeżreć całą kaczą szyje na raz. No jeżuniubezpchelny spieszyłam się bardzo, bo ktoś mnie zawołał. Teraz już nie wiem kto to był, ale wiem, że musiałam szybko tam biec. No i wyrzygałam tą szyję całą za chwilę. I ktoś ją ukradł. I zjadł. A ja biedna z pustym żołądkiem chodziłam, ale potem dostałam skrzydło indycze. Szkoda tylko, że KTOŚ zapomniał że wymieniam zymby i tylko dwa mam w żuchwie z przodu. A kości indycze twardsze niż szyja kacza są. Przecież.
Wracając jednak do tematu … Gdybym mogła pokochałabym profesora Miodka i wyszeptałabym mu to do ucha, bo on przy Waderze jest najsłodszym plastrem miodu, który okrasza każde słowo odpowiednią temu historią, a Wadera po prostu się wywyższa. Zeżarła Miodka. Pietkiewicza zeżarła, jak była mała. A teraz za Bralczyka się zabrała, bo na najwygodniejszej do zeżarcia półce stoi. A tak w  sumie powinnam mówić inaczej:
– Ordonka zeżarla ksiąg wiele, tym samym posiadla wiedzę wielką, lypie jej się nią i dziw bierze, że jeszcze jej oczi przepastne tego nie pokazują. Ona też lga jak lotr i tu nie wiem, co zeżarla. Pani nasza placze nad księgami swymi, bo chciała w najbliższym czasie naskrobać piórem o naszej historyji, czyli o borzojach i jakichś wzorcach, których bylo dużo ponoć. No ale teraz nie ma na czym się oprzeć, bo Ordonka je w końcu wysrala, te wzorce i książki, no ale czytać tego nie bylo sposób. Szukalam dziś w trawie brody Bralczyka, ale żem jeszcze nie znalazła. Obawiam się, że też może być bezużyteczna jak księgi naszej Pani.
Oby nigdy nie zrzygala rozumu. Ta Wadera oczywiście.

No i jak zeżre Kamasutrę, która wcale niedaleko od słowników na półce stoi, to borzoje nasze nie będą wiedzieć jak przedłużyć gatunek. I w Biskupicach więcej się nie narodzą maluchy, no i będzie smutno. Wyciągnęłam więc tą ksiażkę ja sama i zawlekłam do łazienki, jak nasza Pani się kąpała. Wylazła wtedy z tej wanny, zabrała książkę i położyła na najwyższej półce. No! Jesteśmy uratowani. Ja mam w tym wkład. Ja, Szatanka! nie Wadera. 
No i tak to u nas jest. Wszyscy mają niezłą polewkę z Wadery, bo ona do tego wszystkiego robi jeszcze niezłe gafy. Ale największą gafiarą w domu jest ciotka Żmija. Ta to nie ma rozumku wcale! Jaka wielka, taka głupia. Ale wszyscy ją lubią, bo ona jest jak dziecko. Bawi się ze wszystkimi i jest wesoła. I dupy nikomu nie obrabia za plecami. To najgorsze jest. Nasza Pani zawsze mówi, że trzeba mówić głośno to, co nam nie leży na wątrobie. A nie szeptać i pisać historie zmyślone.

Ale powiem Wam szybko, co ta ciotka Żmija zrobiła. Aż żem się posikała.
Oczywiście bawiła się z nami w ogrodzie. Mamy dwa tunele do zabawy, mały taki dla nas tylko i wielki, żółty taki do którego  Żmija wchodzi. No i wyobraźcie sobie, że ta wariatka tak bardzo się bawiła z nami, że zapomniała, że jest duża i że się nie zmieści do małego tunelu! Nadziała go sobie na głowę i szyję i nie wiedziała co dalej zrobić. Ha! Siedziała odziana w tunel dobre pięć minut, a my mieliśmy polewę, bo trochę jej to zajęło zanim wymyśliła, jak się z tego wyplątać. No cokolwiek by mówić, myślenie ciotce Żmiji przychodzi bardzo powoli. Może ona ma jakieś pokręcone zwoje i te myśli długo biegną do łapek i nóżek, albo może te myśli mają połamane nóżki, bo ona jest nieuważna i zamiast biec czołgają się po prostu. Te zwoje oczywiście. W każdym razie nawet starszyzna skichała się ze śmiechu. No to był widok…

A tera tak ….. właśnie moja Pani zakomunikowała mi, że muszę wyciągnąć moją walizeczkę i zacząć się pakować. Już myślałam, że zostanę w Biskupicach, a tu ktoś jednak na mnie czeka. Moja nowa rodzina, którą już trochę poznałam. Napisze do Was z pewnością jeszcze nie raz. Będę tęsknić ciutkę, ale też wiem, że nowy świat stoi przede mną otworem! I nowe miłości … i przygody. A te uwielbiam nad życie.

C.D.N.

 

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Podziel się

FB
Tweet
Email
Pin
Poprzedni
Następny

O mnie

Z Jurajskich Biskupic

Charty - nie bez kozery nazywane są psią arystokracją. Od wieków towarzyszą carom, królom, szejkom. Są inspiracją dla wielu artystów. Harmonia ruchu i budowy z pewnością dołożyła się do tego, że wrażliwi na piękno otaczali się nimi. Dla jednych charty są podbudowaniem ego, bo kojarzone są zwykle ze sferami wyższymi. Ale są też i tacy, dla których ich widok i możliwość obcowania na co dzień jest estetycznym doznaniem, które z pewnością może zmienić życie. Niech charty są z nami. I barwią dni kolorami historii, otaczają pięknem i malują różową aurę. Niech zmieniają szarą rzeczywistość w kolorowa bajkę. Agata - borzojem została zainfekowana w wieku lat 6-ciu. W 2002 roku spełnia marzenia kupując pierwszego borzoja z podmoskiewskiej hodowli Belyh Nochey. Uzależnia się od nich w bardzo szybkim tempie. Działa, hoduje i popada w coraz to głębsze uzależnienie, które teraz nazywa się CHARTY. Szczęśliwa właścicielka stada przecudownej psiej arystokracji, która zmieniła jej życie w pasjonującą przygodę. Dzięki przyjaciołom - pasjonatom, którzy pozwalają publikować swoje poczytajki o innych rasach chartów pokazuje ich piękno i wyjątkowość.

At the dog show ❤️ pho by Magdalena Rudnicka At the dog show ❤️
pho by Magdalena Rudnicka
Instagram post 18211128946242223 Instagram post 18211128946242223
Lazy morning ❤️😍 Lazy morning ❤️😍
Elena ❤️🙈❤️ Elena ❤️🙈❤️
Instagram post 17989985521878151 Instagram post 17989985521878151
This error message is only visible to WordPress admins

O nas

Nasze zwierzęta od dawna mają duży wpływ na nasze życie, z dnia na dzień próbują uczyć nas odczuwać i odbierać otaczający świat na ich sposób. Dla nich to pracujemy na drugi etat - szkoląc się, trenując i starając się zrozumieć.
A z pewnością - poczuć.

Bądź z nami

  • Instagram
  • Pinterest

Ostatnie teksty

  • ODPIERD*L SIĘ OD PSA eBook & warsztaty
  • when garden lovers meet – for Borzoi-Ringens
  • Miałeś zostać dłużej …
  • CZY CHARTY POWINNY BYĆ CHUDE
  • PSIA NUMEROLOGIA

Copyright 2026 z Jurajskich Biskupic ©
created & powered by Chartbeat