• O nas
  • O chartach
    • O rasach
    • O komunikacji
    • O hodowli
    • O bieganiu
    • O żywieniu
    • O zdrowiu
    • O historii i pochodzeniu
  • Nasze charty
    • Borzoj
    • Greyhound
    • Saluki
    • Mioty
    • Osiągnięcia
  • Varia
    • Poczytajki
    • Psiewodnik
    • Spotkania
    • Podróże
    • Przyjaciele
    • Książki
    • Polecam
    • konkurs literacki
  • english reads
  • Kontakt

z Jurajskich Biskupic

dreams come true if you really believe

O hodowli

Handling – czy przygotowanie psa do wystawy jest potrzebne?

3 kwietnia 2019 · By Agata Lis

zwycięzca bis greyhound 2013 z jurajskich biskupic

Wiosna pobudza nas do życia. Dla mnie czas od świąt Bożego Narodzenia do momentu, kiedy trawa aż piszczy przebijając się przez zeszłoroczne, szeleszczące liście to zimowy sen. Dzień jest krótki, zimny i serio nic się nie chce.
Wiosną wraz ze wspomnianą trawą aktywizuję się i ja. Tak to już jest, że trzeba odpocząć zanim znów puścimy się w szaleńczy bieg. Ten bieg dziś wcale nie będzie szaleńczy, bo to dopiero rozgrzewka. Każdy sportowiec dobrze wie, że kondycję budujemy w czasie, że potrzebna jest praca, bo jeśli na starcie staniemy nieprzygotowani, to prędzej czy później zapłacimy za to naszym zdrowiem.
Dziś na ten slow jogging wybiorę się z Agnieszką Penkala – szkoleniowcem, zoopsychologiem prowadzącą szkołę SMART DOGS i  AKADEMIĘ HANDLINGU. Znacie ją dobrze, bo niejednokrotnie dzieliła się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem. Agnieszka od wielu lat zajmuje się przygotowaniem psów do wystaw. Opracowała autorski program szkoleniowy dla psów wystawowych, a jej podopieczni odnoszą sukcesy. To chyba najlepsza laurka dla pracy Agnieszki.
AJ: Agnieszka, po co w ogóle przygotowywać psa do wystawy?
AP: Najpierw chciałabym w trzech zdaniach powiedzieć czym jest wystawa w założeniach, a potem czym jest wystawa okiem zoopsychologa. Otóż wystawa to konkurs piękności, miejsce promocji hodowli psów rasowych, a także miejsce, gdzie psy uzyskują uprawnienia hodowlane. A okiem zoopsychologa? To nienaturalne środowisko dla psa, o wyjątkowym nagromadzeniu czynników stresogennych, gdzie przekraczanych jest wiele granic wytrzymałości psychicznej.
AJ: Po twojej wypowiedzi powinnam skończyć temat, bo powiedziałaś wszystko i dałaś wiele do myślenia. Niestety wielu właścicieli i o zgrozo hodowców nie myśli o jakimkolwiek stresie psa, nie myśli o granicach. Pamiętam jak dziś sytuację, w której na jednej z międzynarodowych wystaw zostałam nazwana chamką, bo poprosiłam Pana stojącego obok o zabranie psa z legowiska należącego do mojej Sisi. Sisi była pierwszy raz na wystawie i wiele ją to kosztowało. Ja robiłam co mogłam, aby jej pomóc.
O jakich granicach mówisz i jakich czynnikach stresogennych? Wytłumaczmy to czytelnikom. A nienaturalne środowisko? Większość właścicieli odpowie – Przecież są wśród swoich – psów!
AP: A tu już mamy zjawisko kultury osobistej i kultury wystawiania, która niestety w naszym kraju nie jest jeszcze najwyższych lotów. Przyznaję jednak, że czasem patrzę i zachwycam się niektórymi parami na ringu. A wracając do tematu stresu. Wiele osób wychodzi z założenia: – cóż to takiego przebiec z psem 2 kołeczka i postać chwilę…. przychodzą więc na wystawę reprezentując wyjątkowy poziom bardzo negatywnej dezynwoltury (to jedno z moich najulubieńszych słów), a pamiętajmy dezynwoltura jest zarezerwowana tylko dla mistrzów.
Mogłabym ugryźć temat wystaw właściwie od problemów, czyli od braku przygotowania. I tutaj posłużę się bardzo uniwersalną skalą treningową. Niestety nie da się wskoczyć na czubek piramidy omijając poszczególne poziomy. Może tak być, że czas poświęcony na pracę na danym poziomie jest tak króciótki i efektywnie zagospodarowany, że nie zauważamy, że już to mamy zrobione.
AJ: Zrobione co? Muszę przyznać, że zwykłam sama przygotowywać psy do wystaw i doskonale wiem, że na przykład bez zaufania nie ruszę z miejsca, jednak bardzo intryguje mnie Twój program ze skalą wyszkolenia. Co u Ciebie jest podstawą przygotowania psa do wystaw?
AP: Jest dokładnie tak jak mówisz. Bez zaufania nie ruszymy w pracy. Zaufanie to etap najniżej położony w skali treningowej. Pies nie może odbierać człowieka jako zagrożenia, źródła swojej frustracji, źródła niezrozumiałej presji i niezrozumiałych sygnałów. Musi być relacja, a tą relację wypracowuje się już w okresie szczenięcym. Potem mamy podążanie, współpracę, nagradzanie. O skali treningowej psa wystawowego napisałam więcej na stronie mojej szkoły SMARTDOGS.
AJ: Wiesz, tak sobie myślę, że są właściciele, którzy żyją psem, żyją równolegle. Ta piramida to u nich codzienność, choć jest to wciąż rzadkość. Większość jednak wystawia psa ze względu na eksterier, zupełnie nie patrząc na psychikę lub co niestety zdarza się wcale nierzadko faszerując psa farmaceutykami. Czy za wszelką cenę mamy mieć championa? Czy z każdego psa zrobisz zwycięzcę wystawy?
AP: Niestety nie. I bardziej skupię się teraz na psychice, niż na wyglądzie. Koszt psychiczny, jaki poniesie nieprzygotowany pies biorąc udział w wystawach jest zbyt duży do wartości wygranej. Z drugiej strony, jeśli wiemy, że pies ma tak ogromne problemy z adaptacją do trudnych warunków, to czy nadaje się do hodowli i czy warto pchać go w tym kierunku?
AJ: Implanty jąder, zębów, korekcje tu i ówdzie, wszystko za cenę tego plastikowego pucharka, pierwszej lokaty. Czy to wystawowe szaleństwo również straciło z horyzontu przedmiot pożądania czyli – przyjaciela psa? Tu chyba każdy właściciel powinien rozważyć ten problem i spotkać się ze swoim sumieniem, bo hodowla psów w wielu rasach nie idzie w dobrym kierunku.
Zapytam Cię jeszcze o modę na oddawanie psów w ręce profesjonalnych handlerów. Jaki powinien być, w/g Ciebie dobry handler. Ja niestety obserwuję dość szybki wzrost ilości profesjonalnych handlerów, którzy biorąc psa na dwie minuty przed wejściem na ring prezentują go z różnym skutkiem, często korygując jego frywolność mocną ręką i ciasną ringówką, wygraną opierając na ‚znanej twarzy’.
AP: Ci, którzy dwie minuty przed wystawą biorą psa i wciskają w swój szablon wystawiania nie są profesjonalistami.
AJ: Znany handler-pies, czy rozdygotany właściciel-pies? Którą parę wybierasz?
AP: Zawsze stawiam na parę właściciel – pies. Przygotowanie psa do wystawy to dobra okazja, aby poprawić relacje. Pracując z psem, właściciel również poprawia swoje emocje, uczy się je kontrolować. Po to właśnie jest przygotowanie, szkolenie. Zwykle boimy się tego, czego nie znamy. Rozdygotanie pochodzi właśnie z nieznanego.
Czasami jednak jest tak, że właściciel nie czuje się na siłach wystawić psa lub ma ich do wystawienia kilka. Wtedy rozsądne jest poproszenie o pomoc dobrego handlera. Warunek jest jednak taki, że trenowali ze sobą wcześniej, znają się, maja więź, a handler zna się na tym co robi.
AJ: Jakie według Ciebie kryteria muszą być spełnione, aby wejść na szczyt?
AP: Dobry eksterierowo pies, dobry ruch i bardzo dobra psychika to podstawa. Ale nawet te nieco gorsze z wyglądu z lepszą psychiką są lepszymi kandydatami na gwiazdy, niż te obiektywnie najpiękniejsze. Bez dobrej głowy trudno będzie zdobywać ringi.
AJ: Reszta to praca, talent czy dobry trener? A co z drugim końcem smyczy? Szukam krzaków i chmur na niebie?
AP: Dobrostan psychiczny psa jest najważniejszym punktem w etosie mojej pracy. Skupiam się nad takim przygotowaniem psa żeby to, co jest dla psa bardzo stresujące i może być źródłem traum stało się zabawą. Uczę handlerów, żeby potrafili rozpoznawać stany psychiczne psa i byli dla niego wsparciem w trudnych sytuacjach. Czyli np. zauważali, że pies odczuwa ogromne napięcie w związku z tym, że inny pies wgapia się w niego gdzieś z kąta i potrafili tak zmienić miejsce, żeby pies go nie widział. Bardzo istotna na wystawach jest dla psa przewidywalność działań. Dlatego uczymy się sygnałów oznaczających ruch, stanie w określony sposób, sygnałów zwalniających czy oczekiwania na np. smaczek. I tu mogłabym rzucić takim przykładem: handlerka i pies są pierwszy raz na wystawie; pies bardzo wrażliwy wręcz elektryczny; dużo pracy kosztowało nas opanowanie jego emocji;  spotykam ich przed ringiem, pies stoi spokojnie, handlerka chwali, że pies jest ogarnięty; wokół pełno ludzi i psów.
A co ja widzę? Gotującego się wewnętrznie psa; widać napięcie, chociaż na pierwszy rzut oka pies jest spokojny. I jaki efekt? Pies na ringu stracił głowę, ruch spowodował, że emocje się z niego wylały, zaczął szczekać, paść i w finale o grzecznym staniu nie było mowy. Wiem, zabrakło jeszcze rutyny wystawowej i obycia, ale tego właśnie uczę i chcę przekazać moim klientom: musisz widzieć więcej …
AJ: Uczymy się i pomagamy psu. A co z handlerem, wystawcą?
AP: Coś co mnie przeraża to przemoc. Jeśli takiej ktoś używa, to już oznacza, że pies przeżywa jakiś kryzys, a handler nie radząc sobie ucieka się do takich rozwiązań. Jeśli do tego dołoży się siłowe rozwiązanie (ciągnięcie na ringowce, podduszanie, szarpanie czy mechaniczne – brutalne ustawianie psa), to wrzucamy psa przecież w sytuację traumatyczną. Taka osoba wymaga bezwględnego ustępstwa od psa serwując mu często sprzeczne komunikaty. Np. jeśli chcemy ruszyć do przodu, to jaki cel ma ostra korekta ringówką? To przecież sygnał hamujący. Jeśli chcemy, żeby pies dobrze stał, to dlaczego stojącemu psu zadajemy ból mocnym dotykiem i brutalnym przestawianiem, czy silnym chwytem ringówki przyduszając go? Przecież logika mówi, że od tego pies będzie chciał uciec!
Bardzo często tak wygląda droga na skróty, albo totalna ignorancja łamana na głupotę. Pies to żywe zwierzę. Może mieć gorszy dzień, czas, może go coś boleć. To wszystko składa się na efekt na ringu.
AJ: Co Ty jako zoopsycholog, szkoleniowiec zmieniłabyś gdybyś mogła na wystawach. Co Cię boli, razi? Co Ci się podoba?
AP: Brak szacunku. Zarówno do psów, jak i do zjawiska, co objawia się wprowadzaniem kompletnie nieprzygotowanych i zagubionych psów. Razi mnie brak podstawowej wiedzy, co robi się na ringu i jak wygląda system oceniania. Brak zrozumienia dla psa i brak zachowania zasad bezpieczeństwa.
Natomiast bardzo doceniam i mam ogromną przyjemność patrzeć na uśmiechnięte biegające psy i eleganckich handlerów, zarówno dbających o swój wygląd, jak i eleganckie prowadzenie psów.
Biegnący pies w zbalansowanym kłusie, z odpowiednią ekspresją, energią, dumą i radością wzrusza mnie tak, jak piękna kobieta w tańcu, konie w galopie (chociaż one to mnie w ogóle wzruszają), czy niech będzie – ten statek pod żaglami.

Całkiem długi ten szkoleniowy slow jogging, jak na pierwszy raz w roku. Wszystkim Wam życzę samych pierwszych lokat, zdobytych przez pryzmat zrozumienia psa i chęci pokazania tego, co w rasie piękne, bo wystawy wbrew pozorom mogą stać się niespodziewanie wspaniałą przygodą, jak mówi Agnieszka.
Agnieszka, dziękuję za poświęcony nam czas i podzielenie się twoim doświadczeniem i wiedzą. Do zobaczenia na wystawowym ringu!

Młodzieżowy Zwycięzca Świata 2009, Zwycięzca Świata 2013, Zwycięzca Świata Weteranów 2017  – Fionn Clann RHIANNON

 

Print Friendly, PDF & Email

Podziel się

FB
Tweet
Email
Pin
Poprzedni
Następny

O mnie

Z Jurajskich Biskupic

Charty - nie bez kozery nazywane są psią arystokracją. Od wieków towarzyszą carom, królom, szejkom. Są inspiracją dla wielu artystów. Harmonia ruchu i budowy z pewnością dołożyła się do tego, że wrażliwi na piękno otaczali się nimi. Dla jednych charty są podbudowaniem ego, bo kojarzone są zwykle ze sferami wyższymi. Ale są też i tacy, dla których ich widok i możliwość obcowania na co dzień jest estetycznym doznaniem, które z pewnością może zmienić życie. Niech charty są z nami. I barwią dni kolorami historii, otaczają pięknem i malują różową aurę. Niech zmieniają szarą rzeczywistość w kolorowa bajkę. Agata - borzojem została zainfekowana w wieku lat 6-ciu. W 2002 roku spełnia marzenia kupując pierwszego borzoja z podmoskiewskiej hodowli Belyh Nochey. Uzależnia się od nich w bardzo szybkim tempie. Działa, hoduje i popada w coraz to głębsze uzależnienie, które teraz nazywa się CHARTY. Szczęśliwa właścicielka stada przecudownej psiej arystokracji, która zmieniła jej życie w pasjonującą przygodę. Dzięki przyjaciołom - pasjonatom, którzy pozwalają publikować swoje poczytajki o innych rasach chartów pokazuje ich piękno i wyjątkowość.

At the dog show ❤️ pho by Magdalena Rudnicka At the dog show ❤️
pho by Magdalena Rudnicka
Instagram post 18211128946242223 Instagram post 18211128946242223
Lazy morning ❤️😍 Lazy morning ❤️😍
Elena ❤️🙈❤️ Elena ❤️🙈❤️
Instagram post 17989985521878151 Instagram post 17989985521878151
This error message is only visible to WordPress admins

O nas

Nasze zwierzęta od dawna mają duży wpływ na nasze życie, z dnia na dzień próbują uczyć nas odczuwać i odbierać otaczający świat na ich sposób. Dla nich to pracujemy na drugi etat - szkoląc się, trenując i starając się zrozumieć.
A z pewnością - poczuć.

Bądź z nami

  • Instagram
  • Pinterest

Ostatnie teksty

  • ODPIERD*L SIĘ OD PSA eBook & warsztaty
  • when garden lovers meet – for Borzoi-Ringens
  • Miałeś zostać dłużej …
  • CZY CHARTY POWINNY BYĆ CHUDE
  • PSIA NUMEROLOGIA

Copyright 2026 z Jurajskich Biskupic ©
created & powered by Chartbeat