
Przez lata patrzyłam na psy. Nie w teorii, nie w książkach, tylko w życiu — w domu, w dużym stadzie, w ruchu, w relacjach, w sytuacjach, które powtarzają się codziennie. I im dłużej je obserwowałam, tym wyraźniej widziałam jedną rzecz:
jakikolwiek problem pojawia się w relacji, bardzo rzadko zaczyna się w psie
Na początku mojej ścieżki kynologicznej była fascynacja chartami — ich ruchem, spokojem i tą specyficzną innością, której nie da się pomylić z żadną inną rasą. Z czasem przyszło doświadczenie, a potem uważna obserwacja nie tylko psów, ale też ludzi — ich decyzji, reakcji i sposobu, w jaki wchodzą w relacje ze swoimi zwierzętami. I to właśnie wtedy moje podejście do zwierząt, w szczególności do chartów, zaczęło się układać w całość. Bo to, co widzimy na końcu — napięcie, wycofanie czy trudne zachowanie psa – bardzo często jest tylko efektem tego, co działo się dużo wcześniej. Problem w tym, że ten wcześniejszy etap najczęściej pozostaje niezauważony.
Przez ponad dwiadzieścia lat hodowania psów i osiem lat prowadzenia siedliska Lisia Nora ( miejsca dla wypoczynku psów i ich właścicieli – nie odwrotnie!) widziałam naprawdę wiele psów. Różnych, z różnymi historiami i na różnych etapach życia. I w tym wszystkim zaczęła powtarzać się jedna zależność: najbardziej zrównoważone psy to nie te najlepiej wychowane czy wytrenowane, tylko te, które miały przestrzeń, które nie były przeciążane i które nie musiały same radzić sobie ze wszystkim. Najfajniejsze psy to te, które mogły być po prostu psami. Z kolei te bardziej napięte często wcale nie były trudne z charakteru. Były zmęczone nadmiarem bodźców, sytuacjami, które je przerastały i światem, który nie dawał im chwili oddechu. Bardzo często były to też psy, których sygnały były ignorowane – subtelne momenty, w których mówiły – to dla mnie za dużo.
I to jest chyba największy błąd, który widzę. Nie brak wiedzy, tylko brak zauważenia. Psy bardzo rzadko zaczynają od mocnej reakcji. Najpierw komunikują się przez ciało: odwracają głowę, napinają się, próbują się wycofać. Jeśli ktoś to dostrzeże, wiele sytuacji zatrzymuje się na tym etapie. Jeśli nie – pies musi powiedzieć coś więcej. I to właśnie ten moment najczęściej nazywany jest problemem, chociaż w rzeczywistości problem pojawił się dużo wcześniej.
Z tych obserwacji powstał ebook Odpierd*l się od psa. Nie jako poradnik o tym, jak radzić sobie z ludźmi, ale jako próba pokazania, co naprawdę dzieje się po stronie psa. To książka o zauważaniu, o rozumieniu sygnałów i o tym, jak nie doprowadzać do momentu, w którym pies musi reagować, bo wcześniej nikt go nie usłyszał. To esencja tego, co ma znaczenie, jeśli chcesz żyć z psem spokojnym, zrównoważonym i po prostu dobrze funkcjonującym w codzienności.
Naturalnym rozwinięciem tej idei stały się warsztaty Odpierd*l się od psa. Bo wiedza to jedno, ale zobaczenie tego w praktyce zmienia wiele. Podczas warsztatów nie skupiamy się tylko na teorii, ale na realnych sytuacjach – na tym, gdzie zaczyna się napięcie, jak wygląda komunikacja psa i co faktycznie wpływa na jego komfort. To moment, w którym zaczynasz widzieć więcej, a kiedy zaczynasz widzieć więcej, zaczynasz też działać inaczej.
Na końcu jednak nie chodzi o perfekcję ani o idealnego psa. Chodzi o spokój. Bo spokojny pies to nie ten, który wszystko znosi, tylko ten, którego ktoś w końcu zaczął rozumieć.
